Nigdy nie myślałam nad tym, jak umrę. Nie zastanawiałam się nad tym. Zawsze wszystko miałam. Sielanka. Rodzice wszystko załatwiali. Niektórzy mówili, że jestem rozpieszczonym bachorem. Teraz jest inaczej. Na początku szkół - moich wszystkich - byłam nieśmiała jak myszka. Zawsze byłam na boku. Miałam dwie przyjaciółeczki, z którymi wciąż się przyjaźnię. To one stworzyły mnie nową. Po przemianie chwilę byłam właśnie tym rozpieszczonym bachorem, też one mnie z tego wyciągnęły. Uwielbiam je za to! Te przyjaciółki to oczywiście Pamela i Samanda. Ona umarła. Była chora na białaczkę. Nawet pomoc materialna od rodziców. Nie pomogły. Miała zaledwie 14 lat. Umiała zawsze rozśmieszyć. Nawet na łożu śmierci zachowywała dobry humor, choć my płakałyśmy. Zazwyczaj starając się, by ona tego nie zauważyła. Śmiała się z nas, że płaczemy. Mówiła, że wszystko będzie dobrze. To właśnie były jej ostatnie słowa "Wszystko będzie dobrze" Zamknęła oczy i..... już ich nie otworzyła. Wtedy dopiero zaczęłyśmy naprawdę płakać. Strasznie rozpaczałyśmy. Przez cały rok. Rodzice zawozili nas do różnych lekarzy - psychologów. Moi rodzice wtedy się bardzoo kochali! A teraz....
Rozmowa z mamą
Mama zadzwoniła do mnie pod wieczór na telefon. Odebrała. Chcę się dowiedzieć prawdy!
-Kochanie! Nareszcie! Odebrałaś!! - zaczęła lamentować mama.
-Co się dzieje? Nie mam dużo czau. - powiedziałam gorzkim głosem.
-Ta sprawa z rozwodem... - przerwała na chwilę mama
-Taaak?- byłam dociekliwa
-To tata mnie zdradził!
-Co???? - wytrzeszczyłam oczy, co nie wyglądało zbyt fajnie.
- Wiesz, jest taka koleżanka w twojej klasie
- Która??
- Camila Redson?
- Taa... Chodzi tu taka jedna.
- To jest twoja siostra.
- Kurwa, że kurwa co??!! - zdenerwowałam się.
- Katherina! Proszę nie preklinaj.
- Ale ta dziwka jest moją siostrą?? Ojciec czy ty?
- Ojciec
- Dlatego się rozstajecie?
-Tak - zapłakała - odszedł do niej
- Kurwa. Skurwysyn pierdolony!
- Katherina! To twój ojciec!
- Pierdolony ojciec. Mamo jestem zdenerwowana do gran. Kończę...
Już coś klikałam i zaczęłam mówić najgorsze oszczerstwa na ojca. Mama słyszała połowę.
Później. Rozmowa z przyjaciółkami. Narracja trzecioosobowa.
Kate opowiedziała o wszystkim swoim dwóm koleżankom. Zdziwiły się, gdy to usłyszały. W domku nie było Jennifer.
- To dlatego, ta kurwa Camila się na mnie popatrzyła dziwnie... - powiedziała Kate.
- Może skojarzyła ci się z jej ojcem - Pamela
- Wiecie dziewczyny, on chyba był podwójnym ojcem - oznajmiła nieoczekiwanie Nathalia - Jakby patrzeć na to z boku, to twój ojciec ma ciągłe spotkania, prawie nie ma dla ciebie czasu. Więc mógł wtedy zajmwać się drugą córką
- Kurwa! - Katherina zaczęła płakać. "Wciąż podwijałam moje rękawy. Rany nie zeszły. Będą mi o tym przypominać, gdy tylko na nie spojrzę. To jest jedyny minus." - myślała.
Po rozmowie Z perspektywy Kate
Po Nowym Roku idę już do innej szkoły. Będę tu tylko chodzić do świąt. Oczywiście święta spędzę ze znajomymi. To będzie taka impreza pożegnalna- Sylwester. Będę mieszkać w Winston-Salem. Miasteczko w Stanach Zjednoczonych w stanie Karolina Północna. Dlaczego muszę jechać aż tak daleko?! Jadę do siostry mojej mamy- Alice. Zwariowana ciotka, mało wymagająca. Szaleństwo trzyma tylko i wyłącznie dla siebie. Po śmierci wujka Tom'ego. Mniej się uśmiecha. Nie mieli dzieci. Z zawodu jest lekarką. Dawno jeje nie odwiedzałam. Rodzice chcą załatwić swoje sprawy. Tata będzie się żenił. Mama dostała dwa listy - pozew rozwodowy i zaproszenie na ślub. Jej reakcja była.... dziwna jak na nią oczywiście. Wpadła w furię.
- On! Kutas jeden! Będzie mnie zaprasał na swój ślub z tą gównianą lafiryndą? - mówiła,
Sama chciała, abym nie przeklinała. Daje mi przykład.
Kolejny dzień-rano Z perspektywy Katheriny
Rano wstałam późno. Dopiero za dwadzieścia ósma. Spieszyłam się , aby tylko zdążyć na lekcje. Dziewczyny także spały. Obudziłam je piskiem, gdy zauważyłam godzinę. Jennifer zwiała rano. Wzięłam szybko ciuchy z szafy i pobiegłam do łazienki. Założyłam czarny lekki podkoszulek z ćwiekami, brązowe rurki i trampki Conversy.
Na szczęście przyszłyśmy w samą porę.Już mieli zamykać drzwi. W tym internacie po dzwonku zamykają drzwi, aby nikt nie wszedł lub nie wyszedł.
Biegłyśmy jak szalone! Uśmiałyśmy się przy tym...
Lekcja Z perspektywy Kate
Wbiegłyśmy do klasy i wszystkie hórem krzyknęłyśmy:
-Dzień dobry! Przepraszamy za spóźnienie.
-Siadajcie! Ale żeby mi się to więcej nie powtórzyło.
-Dobrze.
Każda nas usiadła w jakimś wolnym miejscu. Ja usiadłam z Nathalią. Pamela zajęła miescy przy swoim chłopaku - Clausie. Wyciągnęłam podręcznik i zaczęłam szukać strony. Marika, siedząca z tyłu podszepnęła, że 78. Lekcja matematyki. Nawet jestem z tego dobra. Moja ostatnia ocena mnie zadowoliła.
-Zanotujcie sobie w zeszytach, że w poniedziałek będzie sprawdzian.
Zanotowałam, na ręce. Zapomniałam przy tym zabieganiu zeszytu. Za to nie zgłasza się nieprzygotowania. Przez chwilę w ławce Nathalią dusiłyśmy się - z biegu. Gdy uspokoiłam się obeszłam klasę wzrokiem. Zatrzyałam się na Alex'ie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz