sobota, 14 grudnia 2013

Rozdział 10

Alex wpatrywał się w soją nową dziewczynę - Victorię. Zachowywał się jakby siedział na chmurach i w chmurach. Vici także się na niego patrzyła rozczulonym wzrokiem. Jeszce raz obejrzałam moją klasę panią od matmy.... Już niedługo będę musiała się z tym pożegnać.... Szkoda.
-Waszym zadanie domowym jest zadanie 46,47 i 48. Na kolejnej lekcji powtórzenie - wykrzyknęła nauczycielka. I dzwonek. Każdy zaczął gadać, pakować się i wychodzić.
Kilka kolejnych lekcji minęło szybko.
Po lekcjach                          Z perspektywy Kate
Właśnie szłam do domku z koleżankami, ale postanowiłam odświeżyć swoją garderobę. Weszłam do domku rzuciłam plecak obok łóżka. Wyciągnęłam z poduszki 100 zł. Powiedziałam, że wychodzę i wyszłam.
Szłam powoli, dzisiaj piątek. Mam dużo czasu. Oglądałam wystawy kolorowych ciuchów, ale jakoś nie przypadły mi do gustu. Zauważyłam jeden sklep "Melakoria Black". Od razu weszłam. Jeszcze było jasno, koło godziny 16.W środku było parę osób. Wszędzie widziałam same biało-czarne rzeczy. Czarne rurki, swetry, bluzy, podkoszulki, buty, dodatki, lakiery i inne. Wszystko wyglądało świetnie! Ale za to cholernie drogie! Mogłam wziąć więcej kasy. Powiedziałam sobie, że jutro też tu przyjdę po zajebiste czarne buty za kostkę ze sznurówkami.






















Właśnie tak wyglądały ,^,
Starczyło mi na spodnie i bluzę:
   

Zajebiste rzeczy! Podziękowałam, zapłaciłam i wysłam.
Po drodze zauważyłam facetów z fajkami. Podeszłam i zaczęłam:
-Macie pożyczyć fajkę?
-Mamy, ale za co? - odezwał się jeden koleś. Drugi mu zawtórował
-Za serdeczność - odpowiedziałam
-My chcemy czegoś innego - powiedział czwarty.- I ty wiesz czego
-Czego? Hmmm. Chcecie... - zaczęłam myśleć- DŁUGOPIS! - wystrzeliłam
-Hahha
-Czyli co nic z interesu?
-E, mała zaczekaj. - zaczepił drugi - Ty nam dasz, to co my chcemy, a my damy tobie to, co ty chcesz.
-Czego chcecie? - zapytałam
-Wiesz... - powiedział szczęśliwym głosem trzeci
-Hmmm.... -udawałam, że nie wiem
-Mała! Chcemy ciebie! - powiedział prosto z mostu dotychczas nie odzywający się trzeci. Oblizał sobie obrzydliwie wargi
-Więcej tak nie rób. Zniechęcasz całkowicie laskę. Łeee - powiedziałam z obrzydzeniem i powoli zaczęłam odchodzić.
-Kochana, gdzie idziesz? Już ci się nie podobamy
-W ogóle mi się nie podobaliście, ani nie podobacie!
-To co już nie chcesz papierosa?- powiedział czwarty
-Nie, jakoś mi się odechciało...
I pobiegłam. Biegłam najszybciej, jak mogłam. I wpadłam na chłopaka idącego w przeciwną stronę. Widocznie emo. Prze chwilę się na mnie spojrzał i powiedział:
-Przepraszam - i  dziwnie się na mnie patrzał.
-Nic się nie stało - odparłam
Zauważyłam , że faceci się zbliżają. Już miałam ruszyć, ale chłopak odezwał się:
-Gonią cię? - popatrzał się w moje oczy
-Możliwe - powiedziałam
-Jestem Andrew.
-Ja Katherina. Muszę biec.
-Odchodzą w przeciwną stronę.
Popatrzałam się w tamtą stronę. Odchodzili. Spojrzeli jeszcze przez ramię, ale się czegoś przestraszyli. Przyspieszyli krok. Po chwilii nie było ich widać. Odwróciłam się do chłopaka.
-To chyba już nie muszę biec...
Zauważyłam na jego twarzy nikły uśmiech. Spojrzałam na wyświetlacz komórki, była godzina 20.36
-Muszę już iść do domu - powiedziałam
-Aha, cześć - odpowiedział i odszedł. Ja poszłam w przeciwną stronę.
Idąc odwróciłam się. Natknęłam się na jego wzrok. Szybko się odwróciłam i przyspieszyłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz