czwartek, 5 grudnia 2013

Rozdział 7

Nauczyciele już przestali za nami chodzić, już nie zauważyła m dokładnie kiedy.Swój wolny czas zazwyczaj spędzam  Alexem. Kiedyś uważałam go za kujona, teraz wydaje mi się on inny. Gdy się spotykamy dużo się śmiejemy i odrabiamy lekcje.
Tym razem spotkaliśmy się na starym bloku. Tam jest świetna miejscówka, zaproponowała to Alex. Od razu się zgodziłam!
- Cześć - powiedział na przywitanie
-Hej. Fajnie tutaj - uśmiechnęłam się, on odwzajemnił uśmiech.
- Ta, kiedyś zobaczyłem to miejsce, ale z dołu
Zaśmialiśmy się i popatrzyliśmy na dół. Akurat przechodziła para pod blokiem. Wyglądali na szczęśliwych. Popatrzyliśmy się na siebie i wyjęliśmy książki od matematyki i brudnopis. Parę razy popełniłam kilka błędów, ale to takie drobne.
-Wiesz, świetnie ci idzie! Uczysz się błyskawicznie! - pochwalił mnie
- Dzięki, to dlatego, że mam takiego świetnego nauczyciela!
Zaśmiał się
- Na pewno! Jetem najlepszy! - ostatnie zdanie wykrzyknął. Rozległo się głuche echo. I znowu śmiech! Prawie nikt się tutaj nie zapuszczał, oprócz takich kilku ludzi, którzy znali okolice. Pod wieczór na podwórko przychodzi Merinetal i jego paczka. Merinetal - tj. Simon Merinetal - wszystkim tutaj rządzi. Raz zostaliśmy tam do późnej godziny. Tak się zasiedzieliśmy! I wtedy zza rogu wyszła jego paczka - jest tam Klaudius Somertime, Dolektus Shineskin, Nowerdin Kauzdinowy i Collin Chockolln. Wyglądali strasznie. Skryliśmy się za zerdzewiałą anteną. Simon miał jeża na głowie, skórzaną kurtkę, podziurawione spodnie, okropne blizny na twarzy i pocięte ręce. Każdy z nich miał inną fryzurę, ale stroje bardzo do siebie podobne. Trochę się ich przestraszyłam na pierwszy widok, ale był przy mnie Alex. Przytulił mnie i wyszeptał: "Wszystko będzie dobre, nic nam nie zrobią. Jestem tutaj". Pokiwałam głową i trochę się uspokoiłam. Nie wiem co robili, bo nie wychylaliśmy się spod anteny. Przez przypadek przesunęłam mój plecak, co dało w ciemną i głuchą noc duże echo! Spojrzeli w naszą stronę i pokręcili latarką, lecz nie podeszli do nas. Na szczęście! Serce mi zamarło, spróbowałam przez chwilę nie oddychać. Moje serce szalało jak opętane! Po chwili odechciało im się dłużej świecić latarką i poszli sobie. Po kilku minutach Alex zaczął mnie pocieszać. Straszliwie się bałam nie wiedziałam co robić. Spakowałam moje manatki i pobiegłam w stronę mojego domku. Al jest bardzo dobrym biegaczem - dzięki długim nogom - więc szybko mnie dogonił. Byliśmy już daleko od tego miejsca
- Nie mam siły - zaczęłam wzdychać - to było straszne. Tak się bałam
Zaczęłam drżeć z zimna, Mój towarzysz zdjął sweter i okrył mnie nim. Przytulił mnie. Od razu poczułam się lepiej.Odwzajemniłam uścisk. Powoli wróciliśmy do domku. Odprowadził mnie, aż dizewczyny mnie nie odebrały.
-Mała, co się stało - zaczęła Nathalia
- Nic , po prostu się zasiedzieliśmy... - odpowiedziałam
- Była już kontrola, powiedziałam, że bierzesz prysznic i masz słuchawki. Baba już kurwa sprawdzać chciała. Na szczęście Pamela powiedziała, że prywatność się należy każdemu. Pewnie zobaczyła moją minę. Już chciałam jej dopierdolić!
- Aha, dzięki, kochane jesteście! - powiedziałam i przytuliłam je.
Pamela leżała na swoim łóżku, zerkając na nas.Poszłam wziąć prysznic, ubrałam Zieloną długą bluzkę i spodnie. Zimno się robi. Już niedługo zima. Nie mogę się doczekać!
                                  Następnego ranka godzina 6.30
Wstałam z oporem i byłam druga w kolejce do toalety. Po wczorajszej akcji odrazu usnęłam, ale miałam koszmary. Gdy podesłam do lutra, byłam cała spocona. To była straszna noc! Wziełam prysznic i założyłam na siebie czarną bieliznę, czarne rurki i czarną większą bluzę.
Koszmarnie zimno!Mróz jak cholera.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz